Sieć Regionalnych Ośrodków Debaty Międzynarodowej

Krajobraz polityczny po wyborach lokalnych na Ukrainie

Zwykle wybory samorządowe na Ukrainie nie zwracały takiej uwagi opinii publicznej, jak wybory parlamentarne czy prezydenckie. Sytuacja uległa jednak zmianie w wyborach 25 października 2020 roku. Ukończono kolejny etap decentralizacji i zmian administracyjnych granic rejonów (gmin) oraz zwiększono niezależność finansową wobec budżetu państwa.

Na początek kilka zdań o tym, na czym polega reforma decentralizacji. W skali całego kraju zamiast starych, jeszcze radzieckich rejonów, utworzono nowe zrzeszone terytorialne hromady – 136 (gminy zbiorowe, w języku ukr. – objednani terytorialni hromady, czyli OTH). Wybory do nowych samorządów zostały przeprowadzone zgodnie z nową ordynacją wyborczą, przyjętą jeszcze przez poprzednią Radę Najwyższą. Zniesiono jednomandatowe okręgi wyborcze, w tych miejscowościach, gdzie liczba głosujących nie przekracza 10 tysięcy osób. Wzmocniono znaczenie partii politycznych, ale z otwartymi listami kandydatów, w których można oddać głos nie tylko na poszczególną partię, ale również „dźwignąć” swego kandydata na tej liście wyżej. Gdy kandydat widnieje na liście wyborczej pod nr 12, a mieszkańcy dzielnicy miasta chcą, żeby był ich reprezentantem w radzie miasta, głosują na partię i tego właśnie kandydata, stawiając go pod nr 1 w biuletynie wyborczym. Dlatego by stać się radnym, taki kandydat musi otrzymać co najmniej 25 proc. głosów mieszkańców danego okręgu wyborczego. Ponadto ustanowiono parytet płci, zwłaszcza w pierwszej piątce listy partyjnej (mają być co najmniej 2 kobiety i 2 mężczyzn).

W nowych okolicznościach pandemicznych wybory nabrały szczególnego znaczenia i wymiaru. Już przed rozpoczęciem kampanii wyborczej wielu merów (prezydentów) dużych miast nie przestrzegało obostrzeń związanych z pandemią COVID-19. Najsłynniejszy był protest i podejmowane w związku z nim decyzje Anatolia Bondarenki z Czerkasy na terenach centralnej Ukrainy. To właśnie w Czerkasy i Zaporizie jako pierwszych miastach Ukrainy wznowiono ruch komunikacji miejskiej. Decyzja ta nie spotkała się z aprobatą rządu w Kijowie i skutkowała groźbą wszczęcia postępowań karnych wobec nieposłusznych władz. Sprawa nie doczekała się jednak dalszego biegu. Wybory lokalne na Ukrainie to zjawisko dość skomplikowane. Jednocześnie odbywają się wybory do rad hromad terytorialnych, rad rejonowych i obwodowych, a także merów hromad, miast i miasteczek. Obywatel otrzymuje od komisji wyborczej 4 lub 5 kart wyborczych, na których oddaje głos na poszczególnych kandydatów. Czasami nawet eksperci gubią się w całym procesie wyborczym, a co dopiero osoby starsze z małych miejscowości i wsi. Po zakończeniu głosowania pracownicy komisji wyborczej mają policzyć, zapakować i przesłać protokoły z wynikami do odpowiedniej komisji terytorialnej. Zabiera to dużo czasu, nerwów i zdrowia, a teraz jeszcze sytuację dodatkowo komplikuje epidemia. Wyniki opublikowano dopiero w drugiej połowie listopada.

Sama kampania wyborcza była mało kreatywna, szczególnie na prowincji. Kandydaci na urząd mera miast oraz OTH (zrzeszonych terytorialnie hromad) mieli wsparcie nie tylko finansowe, ale również polityczne ze strony swoich patronów z Kijowa. Niskie wyniki sondaży partii Sługa Ludu, jak i niewystarczająca ilość kandydatów utrudniały start w wyborach. Na urząd mera miasta Równego (w zachodniej części kraju) z partii Sługa Ludu wystawiono wojewodę obwodu Vitalii Kovala, który w pierwszej turze zajął 3 miejsce z wynikiem 15 proc. W publikowanych sondażach partia prezydenta Zełeńskiego mogła liczyć na głosy od 13 do 16 proc. wyborców w skali kraju. Poparcie samego prezydenta utrzymuje się na dość wysokim poziomie około 30 proc. Z tego powodu pierwsze skrzypce w kampanii wyborczej odgrywał osobiście prezydent, co nie miało jeszcze miejsca w historii kraju. Problem polega jednak na tym, że głowa państwa zgodnie z prawem nie może należeć do żadnej partii politycznej podczas pełnienia obowiązków. Wisienką na torcie stało się słynne 5 pytań Zełeńskiego do ludu w dniu wyborów. Prezydent zapytał obywateli m.in. o możliwość wprowadzenia kary dożywotniego pozbawienia wolności za korupcję, zmniejszenia liczby deputowanych z 450 do 300 oraz legalizację medycznej marihuany. Działania te są powtórką programu wyborczego Sługi Ludu z wyborów parlamentarnych w 2019 roku. Ten „sondaż” spotkał się z krytyką i wywołał uśmiech w mediach społecznościowych. Jeden z blogerów odpowiedział na te pytania 7 razy w jednym miejscu, przed jednym i tym samym lokalem wyborczym. Eksperci porównali to z putinowskim referendum konstytucyjnym. Wyników tego „sondażu” nie poznaliśmy do dziś. Ale nawet te wysiłki prezydenta nie uratowały sytuacji. Ostateczny wynik partii rządzącej w lokalnych wyborach, według danych Centralnej Komisji Wyborczej wyniósł 14,98 proc[1]. Ostatnim akordem stała się przegrana mera Krzywego Rogu (rodzinne miasto prezydenta Zełeńskiego), członka Sługi Ludu. Mieszkańcy zagłosowali na przedstawiciela (OPZŻ) Opozycyjnej Platformy Za Życie.

Część wyborców zdecydowała się oddać głos na lokalne ugrupowania. W Charkowie większość mieszkańców miasta zagłosowała na Genadia Kernesa i jego partię Skuteczny Charków (w języku ukraińskim – Блок Генадія Кернеса Успішний Харків) – 37,95 proc. W Dniepru powstała partia Propozycja, której przewodzi Borys Filatov, ponownie wybrany merem Dniepra i mający większość w radzie miasta. Również ta partia zyskała swoich radnych w innych miastach kraju. W obwodzie dniepropietrowskim zwyciężyła Sługa Ludu z wynikiem 22,96 proc. W Odessie zwyciężyła lokalna partia Ufaj Sprawom (w języku rosyjskim – Доверяй Делам), związana z merem miasta Giennadij Truchanowem, przeciw któremu wszczęto kilka postępowań karnych z ramienia Biura Antykorupcyjnego (NABU). W drugiej turze Truchanowa ponownie wybrano na urząd mera. Inny przykład z miasta Winnicy i obwodu winnickiego, gdzie zwyciężyła Ukraińska Strategia Volodymyra Groysmana, zdobywając odpowiednio 51,34 i 44,37 proc. (za czasów prezydenta Poroszenki pełnił urząd szefa rządu). Choć Winnica jest miastem rodzinnym Poroszenki, wynik jego partii był mniejszy od spodziewanego. W stolicy zwyciężyła opozycyjna Europejska Solidarność Petra Poroszenki, a na czele partyjnej listy wyborczej do rady miasta stała jego żona Maryna. Na drugim miejscu uplasowała się partia UDAR mera Vitalia Kliczki. Na Wołyniu zwyciężyła partia Za przyszłość, którą kojarzono z oligarchą Ihorem Kołomojskim, a jego dawny partner biznesowy Ihor Pałycia oficjalnie stoi na czele partii. Obecnie jest także posłem do parlamentu wybranym w jednomandatowym okręgu wyborczym w obwodzie wołyńskim[2].

Z ogólnoukraińskich partii politycznych sukces na wschodzie i częściowo na południu osiągnęła Opozycyjna Platforma Za Życie (OPZŻ) Viktora Medwedczuka i Juria Bojki, którzy prezentują prorosyjskie poglądy. Medwedczuk przed rozpoczęciem kampanii wyborczej zaliczył dwa skandale. W obu przypadkach to prawie nikogo szczególnie nie zaskoczyło. Wszyscy już przywykli do jego lotów na dywanik Władimira Putina i ich pogawędki przed kamerami rosyjskiej telewizji. Tym razem Medwedczuk poprosił prezydenta Rosji, aby dostarczył rosyjską szczepionkę przeciw COVID-19 na rynek ukraiński. Nie przypadło to do gustu większości Ukraińców. Drugą manifestacją jego działalności politycznej jest składanie do sądu pozwów w obronie godności i reputacji, przeciwko tym autorom, którzy wydają książki o życiu i twórczości wybitnego ukraińskiego poety Wasyla Stusa. Medwedczuk został przydzielony jako adwokat z urzędu podczas ostatniego procesu sądowego poety w 1980 roku. Jako prawnik i adwokat nie wywołał u Stusa zaufania, który chciał zrezygnować z jego usług. W końcu Medwedczuk sam stwierdził, że jego klient jest winny wszystkich zarzucanych czynów i zasługuje na wyższy wymiar kary niż ten wnoszony przez prokuratora. Po wyroku radzieckiego sądu Stus trafił do permskich łagrów, gdzie został zamordowany w niewyjaśnionych okolicznościach w 1985 roku.

Dziennikarz i historyk Wachtang Kipiani wydał książkę „Sprawa Wasyla Stusa”, gdzie zamieścił odtajnioną w archiwum KGB sprawę poety i rolę Medwedczuka w procesie. Poseł OPZŻ nie mógł zaakceptować tych informacji i skierował sprawę do sądu o całkowity zakaz rozpowszechniania książki. Działania polityka przyniosły jednak odwrotny efekt, a nakład publikacji rozszedł się w mgnieniu oka.

Sprawa nie wpłynęła jednak na poparcie żelaznego elektoratu. Natomiast częściowo zmobilizowała do czynnego udziału w wyborach patriotycznie nastawionych obywateli. Dziennikarz Vitalii Portnikov niejednokrotnie wzywał wszystkie narodowo-demokratyczne partie do złożenia pisemnej deklaracji o niezawieraniu koalicji w samorządach z OPZŻ. Jednak żadne ugrupowanie polityczne nie złożyło takiej deklaracji. Obecnie docierają do nas pogłoski o różnych formach współpracy Sługi Ludu i OPZŻ, ugrupowania Medwedczuka.

W 4 obwodach zachodnich (lwowski, tarnopolski, iwanofrankiwski, równieński) i kijowskim zwyciężyła Europejska Solidarność Petra Poroszenki. Jej radni są obecni prawie we wszystkich samorządach lokalnych. Na listach wyborczych Europejskiej Solidarności są byli więźniowie polityczni Kremla (Volodymyr Bałuch do rady obwodu stołecznego, Roman Suszczenko do czerkaskiej rady obwodowej) oraz weterani wojny w Donbasie. Poroszenko osobiście był mocno zaangażowany w kampanię wyborczą. W swoich wystąpieniach mówił o nieskutecznej walce obecnych władz z pandemią, o zdradzie narodowych interesów przez ekipę Zełeńskiego i zarzucał im nieudolność rządzenia. Za koordynację wyborów w Europejskiej Solidarności odpowiadał Ołeksandr Turczynow, doświadczony polityk.

Słaby wynik odnotowała partia władzy, dość dobre wyniki uzyskała opozycja, głównie OPZŻ (na południu i wschodzie kraju) oraz Europejska Solidarność (na zachodzie i w centrum). Ale to wynik uzyskany w radach obwodowych. W przypadku rad miejskich zwycięstwo świętują przeważnie lokalne partie. Świadczy to o tym, że regionalny podział na Ukrainie staje się coraz bardziej widoczny, a społeczeństwo deklaruje swoją nieufność wobec władz centralnych i opozycji parlamentarnej. Bardzo dobry wynik uzyskały lokalne partie polityczne, w większości powstałe na gruzach Partii Regionów. Również w tych wyborach odnotowano najniższą frekwencję – 36,88 proc. W drugiej turze wyborów, 22 listopada frekwencja była jeszcze niższa. Powiązano to z nieobecnością części Ukraińców, szczególnie studentów i pracowników, którzy wyjechali za granicę. Jest to grupa, którą charakteryzują najbardziej proeuropejskie poglądy. W wyborach doszło do remisu między ugrupowaniami proeuropejskimi a prorosyjskimi. Podobna sytuacja miała miejsce w 2010 roku, gdzie istniał równoległy podział wśród obywateli w kwestii kierunku przyszłości kraju (euroatlantycka integracja czy wznowienie dobrych relacji z Rosją). Dość znikomy wynik otrzymały partie Gołos, Swoboda oraz Batkiwszczyna byłej premier Julii Tymoszenko. Poważnym kłopotem lokalnych partii jest to, że z reguły po zakończeniu wyborów prawie natychmiast znikają ze sceny politycznej, a ich miejsca na listach wyborczych zajmują miejscowi deweloperzy i biznesmeni. Ich głównym celem jest lobbing i obrona partykularnych interesów, szczególnie w kwestii gruntu, która należy do hromady. W kuluarach posiedzeń rad miejskich ziemia często staje się elementem przetargów politycznych na rzecz deweloperów.

Ostatnie wybory potwierdziły, że większość Ukraińców dalej chce utrzymać proatlantycki kurs na potencjalne członkostwo w UE i NATO. Zwiększenie uprawnień i obowiązków władz lokalnych spowodowało, że mieszkańcy miast i wsi zaczęli zastanawiać się nad znaczeniem swojego głosu w wyborach. Teraz nadchodzi czas wytężonej pracy na rzecz lokalnych struktur władzy i całego państwa. Na terenach zachodniej Ukrainy samorządy będą miały wolne ręce w kwestii współpracy transgranicznej z polskimi odpowiednikami. Ułatwi to współpracę w zakresie przyciągania nowych inwestycji. Samorządy wspólnie z mieszkańcami powinny wywierać presję na władze centralne w sprawie przyjęcia niezbędnych ustaw oraz kontynuacji reform ustrojowych i gospodarczych.


[1] https://www.cvk.gov.ua/pls/vm2020/pvm002pt001f01=695pt00_t001f01=695.html, dostęp 29.11.2020.

[2] Tamże.

Autor: Oleksii Lionchuk

Ukończył studia magisterskie na kierunku historia w Państwowym Uniwersytecie Humanistycznym w Równem. Przez 7 lat pracował na Ukrainie jako nauczyciel historii, filozofii i politologii w szkołach podstawowych i podyplomowych. Od 2014 roku jest doktorantem w Instytucie Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jego zainteresowaniami badawczymi są kształtowanie społeczeństwa obywatelskiego, relacje polsko – ukraińskie w XX wieku, historia Europy Środkowej i Wschodniej oraz geopolityka. Pod kierunkiem promotora dr. hab. Piotra Mikietyńskiego pisze rozprawę doktorską Społeczeństwo obywatelskie w Polsce i Ukrainie (1989 - 2010) – studium społeczno-polityczne.

Zadanie publiczne współfinansowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP w konkursie „Regionalny Ośrodek Debaty Międzynarodowej 2019-2021”.

Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.

Źródło foto: Ukrinform

Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP Instytut Spraw Obywatelskich

Zadanie dofinansowane ze środków Ministerstwa Spraw Zagranicznych